Autor: Daria Rogowska

  • Terenowa biegówka premium?

    Terenowa biegówka premium?

    Rowerki biegowe, które czekają na zrecenzowanie dla Was, a jest ich jeszcze 4, są wyjątkowe, każdy z osobna. Każdy z nich charakteryzuje coś bardzo ciekawego, tym bardziej, że aż 3 (sic!) pochodzą od jednego producenta, Early Rider. Jedziemy z tym!

    rowerek biegowy Early Rider Big Foot
    Early Rider Big Foot

    Rower przedstawiony w tym poście został bezpłatnie wypożyczony do testów ze sklepu rowerystylowe.pl.

    Early Rider Big Foot

    Firmę prawdopodobnie kojarzycie. Early Rider słynie z lekkich rowerków dla dzieci. Takich “zwykłych”, z pedałami. Mogą się jednak pochwalić modelami, które wyróżniają się na tle całej oferty dostępnej na rynku. Dzisiaj będzie tylko o jednym rowerku. Early Rider Big Foot, bo o tym modelu mowa, jest spójny z najbardziej popularnym designem od tej firmy. W oczy rzuca się od razu ogarniający od końców chwytów aż po tylną oś kolor surowego aluminium. Imponujące jest konsekwentne wykorzystanie ręcznie szczotkowanego aluminium. Oczywiście nie da się również ukryć, że w morzu czerwonych Woom’ów to miłe urozmaicenie.

    Pozostawienie roweru w takiej kolorystyce również sprzyja przeniesieniu go na półkę towarów premium. Odrobinę pozwolę Ci pobłądzić wzrokiem po poniższych zdjęciach, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości.

    Rower biegowy terenowy – na wszystkie potrzeby dziecka

    Ta biegówka od samego początku sprawia wrażenie terenowej. Szerokie opony z głębokim bieżnikiem, oczywiście pompowane, są stworzone wprost na szutrowe ścieżki parków i łąk. Przyznam, że sama aż mam ochotę wybrać się na wycieczkę po lesie, od samego oglądania zdjęć, które zrobiliśmy podczas testów. Z daleka koła wyglądają jak w małym fatbike’u.

    W teren tylko z hamulcem

    Tylny hamulec wielu producentów traktuje jako element obowiązkowy. Z naszego doświadczenia wynika, że faktycznie podczas zdobywania kolejnych umiejętności warto, by dziecko nauczyło się obsługiwać manetkę. Będzie miało to pozytywny wpływ na przyszłe nawyki i zdecydowanie oszczędzi odrobinę podeszw. Zamontowane hamulce są również znanej marki Tektro zamiast dowolnych noname.

    Amortyzator skrętu, mimo iż jest dosyć rzadko stosowany przez producentów rowerków dla dzieci, to Big Foot go ma. Dzięki temu na nierównych nawierzchniach dziecko będzie czuło się odrobinę pewniej siebie, gdy rowerek będzie zachowywał się znacznie stabilniej.

    Sprzyjać jazdom wyczynowym na pewno będzie kształt tylnego trójkąta, który jest wyprofilowany w sposób ułatwiający odłożenie pięt podczas dłuższych zjazdów chociażby z górki.

    Takie wyposażenie ma jednak swoją cenę. Terenowość tego modelu odzwierciedla także jego waga, aż i w sumie tylko 3,75 kg. Warto jednak docenić to, ponieważ w tej wadze znajdują się już naprawdę grubaśne opony. Mimo rozmiaru opon najniższe położenie siodełka to 31 cm. Myślę, że przeciętny 2 latek powinien poradzić sobie z rowerem takich gabarytów.

    Jakość Early Rider tkwi w szczegółach

    O tym, czy dany produkt jest premium nie świadczy tylko kolor. Chociaż w tym wypadku srebrny kolor wykończenia przykuwa tu uwagę, to jednak użyte komponenty i jakość tego wykończenia sprawia, że model ten zasługuje na odrobine uwagi. Wystarczy zerknąć na siodełko czy zakończenie tylnego trójkąta i małą śrubę z małym łbem (bezpieczniejsze dla dzieci, które biorą już długi rozpęd), całość wyglada po prostu dobrze.

    Natomiast to czy jest to rower dla Waszego dziecka zależy nie od tej recenzji. Jedne będą zafascynowane przewożeniem rzeczy, inne będą chciały zjeżdżać na stojąco, a jeszcze inne przejeżdżać przez każdą możliwą dziurę w drodze. Moim zdaniem ten rowerek świetnie nada się dla tych ostatnich, poszukiwaczy terenowych wyzwań. A Wy wiecie już jaki rowerek biegowy będzie idealny dla Waszego Szkraba? Jeśli szukasz innych biegówek, to zajrzyj do innych naszych postów z rowerkami biegowymi.

    Rowerek biegowy Early Rider Big Foot
  • Rowerek biegowy KUbikes – recenzja

    Rowerek biegowy KUbikes – recenzja

    Jeśli zastanawiacie się, ile jeszcze mogę nawijać o biegówkach, to muszę Was rozczarować. To dopiero 4-ty rowerek biegowy z 8-u, które mieliśmy na testach. Każdy z nich posiada w sobie coś wyjątkowego, nawet jeśli te różnice są niewielkie. Jedni z nas będą zwracać uwagę na kolory, inni na wagę, był już Woom 1, Cruzee i Bungi Bungi. Co zatem wyjątkowego jest w KUbikes?

    Rowerek biegowy KUbikes

    Rower przedstawiony w tym poście został bezpłatnie wypożyczony do testów ze sklepu rowerystylowe.pl.

    Kubikes to jedna z kilku najbardziej popularnych marek lekkich rowerków dla dzieci. Wśród nich znajdują się również Woom, Frog oraz Early Rider. KUbikes nie pozostał zatem w tyle oferując dwa kółka najmłodszym użytkownikom.

    Rowerek biegowy KUbikes – dla kogo

    Coraz większe rozpowszechnienie informacji o pozytywnym wpływie rowerków biegowych na rozwój naszych dzieci wśród rodziców sprawia, że coraz więcej z nas decyduje się na lekkie biegówki. Nawet jeśli nie możecie pozwolić sobie na zakup nowego produktu, w tym momencie rynek wtórny jest bardzo bogaty w rowerki różnych marek. Jaki jest zatem rowerek KUbikes?

    Przede wszystkim lekki, chociaż nie najlżejszy. Waży 3,73 kg, co nie stanowi wyjątkowo niskiego wyniku pośród różnych testowanych przez nas rowerków. Nadal jednak ma to dobry stosunek do wagi dziecka, które zaczynając naukę jazdy ma zazwyczaj ok 11-12 kg. Chociaż zdecydowanie będzie łatwiejsze opanowanie tego pojazdu dla dzieci z górnych granic siatek centylowych.

    Z danych podawanych przez producenta zakres siodełka jest ciut wyższy niż u swoich konkurentów i znajduje się między 34 a 42 cm. Jednak po zmierzeniu wysokości siodełka w najniższej pozycji, wyszło nam 30 cm, czyli porównywalnie z innymi producentami.

    Koła w teren czy miasto?

    Nie chcę się też ciągle powtarzać o tym, jakie koła powinno się wybrać, ponieważ to całkowicie zależy od Was. Gdybyście jednak chcieli znaleźć rowerek biegowy zarówno do miasta, ale również na bardziej szutrowe ścieżki parku czy lasu, to KUbikes może być świetnym rozwiązaniem. Dobrej jakości opony Kendy, jakie zastosowano w tym rowerku, z pewnością sobie poradzą na bardziej zróżnicowanym podłożu. Ciśnieniem w oponach możecie odrobinę regulować twardość roweru.

    Mniejsza klamka tylnego hamulca dostosowana do dziecięcych rączek pomoże opanować używanie manetki. Hamulec typu V-brake to prosty w obsłudze mechanizm, z którym w razie problemu poradzisz sobie również samodzielnie.

    Jest kilka kolorów mniej standardowych od klasycznych kolorów WOOM, spośród których możecie wybrać swojego KUbikes. Różne kolory różnią się jednak odrobinę ceną.

    A skoro już jestem przy cenie.

    Czy warto kupić rowerek biegowy KUbikes?

    Biegówka KUbikes to bardzo poprawny rowerek biegowy, chociaż nie było niewiadomo jakich fajerwerków. Jakość komponentów jest w porządku, geometria ramy myślę, że przypadnie do gustu większości dzieciom. Podoba mi się obecność tylnego hamulca, pompowane opony, bezpieczne dla maluchów chwyty. Podobał mi się też stosunek ceny do jakości, który jest w tym wypadku bardzo dobry.

    A co sądzi o tym nasze dziecko?

    Kornelka chętnie wskoczyła na ten rowerek. Kolory zdecydowanie przykuwały jej uwagę do tego modelu, a dzięki jego stabilności chętnie jeździła nim po parku. Chociaż zapał początkowy był dosyć wysoki w przypadku każdej biegówki, było kilka, które bardziej podobały się mi niż jej. KUbikes natomiast wdarł się w łaski dziecka, które prawdopodobnie wyczuło, że to może być rower nie do zdarcia. Niemal tak samo jak ona sama.

  • Rowerek biegowy Bungi Bungi

    Rowerek biegowy Bungi Bungi

    Czy wybór roweru biegowego jest prosty?

    Rowerek biegowy Bungi Bungi, to nie tylko cudowna nazwa na fantastyczny rower. Wiem, jak to wygląda. Rozpływam się niemal nad każdą biegówką. Nie ma jednak co ukrywać, że dla mnie jest to wspaniały okres u każdego naszego dziecka. Staram się jednak rzetelnie podejść do przedstawienia Wam różnych rowerków biegowych, ponieważ sama doskonale wiem, jakiej wody z mózgu można sobie narobić podczas pierwszych poszukiwań idealnego roweru dla swojego dziecka.

    O ile Woom popularność swoją zdobył poprzez jedne z najlżejszych rowerów dla dzieci, Cruzee przebił wagą wszystkie biegówki, to czy inni producenci mają jeszcze pole do wybicia się na rynku?

    Otóż moim zdaniem TAK. Rynek jest głodny rozwiązań przyjaznych dzieciom. W cień odchodzi podejście “jakoś się nauczy”, bo zwiększa się również świadomość rodziców.

    Rower przedstawiony w tym poście został bezpłatnie wypożyczony do testów ze sklepu rowerystylowe.pl.

    Jaki jest rowerek biegowy Bungi Bungi stworzony przez Holendrów?

    Bungi Bungi
    Bungi Bungi Light 12″

    Bungi Bungi to holenderski producent rowerów dla dzieci. Nasza Gajka podczas zeszłorocznych testów byla nadal odrobinę za mała na rowerki biegowe, nie do końca pojmowała ideę siedzenia i biegania, nadal się tego uczy. Kornelka poradziła sobie jednak świetnie z tematem różnych biegówek.

    Rowerek biegowy Bungi Bungi Light 12” to rowerek, który nas zaskoczył. Przede wszystkim bardzo spodobał nam się design. Nowoczesne kształty ramy ze stopu magnezu, które płynnie przechodzą w podnóżek dla dzieci, to świetne rozwiązanie, które nie wymaga zakupu dodatkowych elementów, by zapewnić dziecku komfort w trakcie jazdy. Zwłaszcza, gdy wzrastają umiejętności dziecka. Docenicie to zarówno Wy, jak i z pewnością Wasze dziecko, gdy będzie potrafiło podczas jazdy podnieść pupę wysoko do góry.

    Rowerek biegowy Bungi Bungi Light 12"

    Czy Wy też dostrzegacie ogromną zaletę kształtu ramy i możliwość złapania ręką lub np pasami za to wycięcie przed kierownicą? Na pewno może to ułatwić transport, chociażby na rowerze rodzica.

    Siodełko, czy to ma znaczenie?

    Wszystko ma znaczenie, chociaż czasem trochę mniejsze, czasem większe. Na Bungi Bungi wsiądą dzieci, o przekroku już od 29 cm, bo tak najniżej się opuszcza siodełko. Dodatkowo jest ono wyprofilowane, by jeszcze lepiej dopasować się do anatomii dziecięcego ciałka. Do kiedy dziecko może na nim jeździć? Producent zaleca tu maksymalny przekrok na poziomie 39 cm. Jednak nasze doświadczenie pokazuje, że i większe dzieci lubią wracać do biegówek.

    Kolejnym elementem, które można porównywać między poszczególnymi biegówkami to koła. Bungi Bungi ma koła pompowane z dosyć szerokimi oponami, które mimo wszystko mają raczej gładki bieżnik. Dziecko nie będzie miało zatem większych trudności z poruszaniem się na rowerku w miejskim zgiełku. W przeciwieństwie do typowego plecenia kół, producent to zastosował 5-punktowe plecenie szprych, to plecenie spotykane jest dość rzadko, jednak świetnie wpisuje się w wygląd roweru.

    Dla kogo najlepszy będzie rowerek biegowy Bungi Bungi?

    Zauważyłam, że w ciągu ostatniego roku niektórzy rodzice już odkryli tę markę rowerków biegowych. Kosztem odrobinę przewyższa Cruzee, jednak ma pompowane opony i wbudowany już podnóżek. Kosztem nie dorasta jednak do Wooma, myślę, że jest to całkiem niezła alternatywa. Moim zdaniem ten rowerek świetnie sprawdzi się u odrobinkę wyższych dzieci, które potrzebują dosyć dużej stabilności na początku. Zwłaszcza, że w tej cenie otrzymacie produkt naprawdę dobrej jakości.

    Jeśli jednak zastanawiasz się nad innymi biegówkami, to polecam jeszcze zajrzeć do posta o Woom 1, Cruzee. Wkrótce pojawi się jeszcze kilka ciekawych modeli od Early Rider oraz Puky.

  • Rowerek biegowy Cruzee – najlżejsza biegówka na rynku

    Rowerek biegowy Cruzee – najlżejsza biegówka na rynku

    W poprzednim poście napisałam co nieco o biegówce Woom 1. Rynek jest jednak znacznie bogatszy w wybór niż ta jedna marka, chociaż akurat tej nikomu nie trzeba już przedstawiać. Jak to się mówi “dla każdego coś dobrego”. Wybór okazuje się jednak trudniejszy, jeśli naprawdę zaczniemy interesować się tematem. Mając już pewne doświadczenie z nauki jazdy na biegówce Zosi, przy kolejnym dziecku z pokorą podeszliśmy do naszych poprzednich doświadczeń i błędów. Zrobiliśmy rozeznanie pośród dostępnych modeli i zwyczajnie ograniczyliśmy poszukiwania tylko do lekkich rowerów biegowych, postawiliśmy na rowerek biegowy Cruzee.

    Najlżejszy rowerek biegowy na rynku?

    Rowerek, który dziś chciałabym Wam przedstawić to model nie mający konkurencji w swojej grupie wagowej. Cruzee to najlżejszy rowerek biegowy jaki znaleźliśmy. Wynik 1,9 kg jest naprawdę imponujący. Producent osiągnął to poprzez odpowiednie zaprojektowanie aluminiowej ramy. Dodatkowo wykorzystanie plastikowych kół z piankowymi oponami pozytywnie wpływa na obniżenie wagi. Kto dźwigał biegówkę swojego dziecka ten wie, że złapanie dodatkowych 2 kg to znacznie lepszy kompromis niż targanie 5 kg.

    Waga to nie wszystko

    W samym modelu Cruzee atrakcyjna jest jeszcze jego uniwersalność pod kątem wieku dziecka. Mniejsze dzieci mogą wsiąść ze spokojem na ten rowerek z przekrokiem już od 30 cm. Wiadomo również nie od dziś, że nie tylko najmniejsze maluchy uwielbiają jeździć na biegówkach. Często zabiega o to także starsze rodzeństwo użytkownika. Wszystkie dzieci również rosną, więc dostosowanie roweru do dziecka to jednocześnie podarowanie mu komfortu jazdy. Producent przewidział możliwość wymiany sztycy na dłuższą, która dołączona jest do zestawu z nowym rowerem, a także opcję wyregulowania kierownicy. Jest to dość proste, a wszystko ułatwia szybkozamykacz umieszczony tuż pod kierownicą.

    Zalety opon piankowych

    Chciałabym wrócić jeszcze na moment do samych kół. Wybór opon piankowych pozwala nam, rodzicom, uniknąć kolejnej rzeczy, o której trzeba pamiętać – pilnowania odpowiedniego napompowania kół. Idealnie się sprawdzi w miejskim życiu, spacerach do parku czy do przedszkola. Jednak dziecko poradzi sobie równie dobrze na nim w parku. Piankowe opony także pozwalają uniknąć złapania “gumy”, i można się cieszyć z jazdy do końca spaceru, nie będziesz mieć potrzeby noszenia zapasowej dętki.

    Dobra cena do jakości

    Nie ma również co ukrywać, rowerek biegowy Cruzee to koszt zaledwie połowy biegówki od Woom. Co prawda nie jest tak bogato wyposażony, ani w hamulce, opony Schwalbe, jednak uwzględniając jego niską wagę, śmiało stwierdzę, że to naprawdę świetny zakup. Dzięki szerokiej palecie kolorystycznej spodoba się wielu młodym użytkownikom.

    W zeszłym roku została wprowadzona jeszcze jedna wersja Cruzee. Nowe siodełko jest lżejsze od starego o kolejne 30 g, zmniejszając poraz kolejny wagę całego roweru. Niestety nie mieliśmy możliwości pokazać Wam go na żywo, jednak na stronie na pewno je poznacie, ponieważ występuje tylko w białym wariancie razem z białymi felgami kół. Na zdjęciu poniżej za to siodełko, które również jest lżejsze niż stosowane jeszcze wcześniej siodełka. Pianka EVA zapewnia również dziecku większy komfort jazdy.

    Czy rowerek biegowy Cruzee jest idealny?

    Jednak wszystko co ma plusy ma też pewne minusy. Na Cruzee zdecydowaliśmy się przy wyborze roweru dla Kornelki, która jako bardzo żywiołowe dziecko idealnie zgrała się z tą biegówką. Jedyne czego nam brakowało w tym rowerku to, dosłownie jakiekolwiek, miejsce na nóżki, które mogłyby odpocząć chwilę w coraz to nowszych i trudniejszych wyzwaniach jazdy na rowerze.

    Nie była to oczywiście przeszkoda do wprawnej zmiany roweru na większy z pedałami. Kornelka na Cruzeem nabrała dużej pewności siebie, i przeskoczenie na 14” rower to była dla niej praktycznie kwestia formalności.

    Podsumowując, moim zdaniem jest to naprawdę świetny rowerek biegowy, który dla wielu dzieci będzie wspaniałą przygodą. Waga roweru rekompensuje tu mankamenty, żywiołowe dziecko spokojnie poradzi sobie na tego rodzaju sprzęcie.

    Rower przedstawiony w tym poście został bezpłatnie wypożyczony do testów ze sklepu rowerystylowe.pl.

  • Rowerek biegowy Woom 1 pokocha Twoje dziecko i Ty

    Rowerek biegowy Woom 1 pokocha Twoje dziecko i Ty

    Biegówka to dobry początek

    Rowerek biegowy Woom 1 - 12'' biegówka

    Już od kilku lat na popularności zyskują rowerki biegowe, które wspierają motorykę dużą małych dzieci. Ćwiczenie balansu na dwóch kółkach od najmłodszych lat to również świetny wstęp do nauki jazdy na rowerze dwukołowym. Przygoda ta zazwyczaj zaczyna się w okolicy drugich urodzin. Powolne spacery zaczynają nabierać tempa, jednak wymagają trochę ćwiczeń, a pomoże Ci w tym z pewnością rowerek biegowy.

    Na rynku jest tak duży wybór biegówek, że czasem nie wiadomo na co zwrócić uwagę. Nasza Zosia nie miała łatwego startu. Jej pierwszy rowerek ważył prawie 5 kg, podczas gdy ona sama ważyła zaledwie 10,5 kg. Mimo tego, jak dzielnie sobie radziła z tym rowerkiem, obiecaliśmy sobie, że następnym dzieciom ułatwimy tę piękną przygodę w rowerowym świecie i będziemy brać pod uwagę rowerek z kategorii lekkich.

    Woom nie tylko z pedałami!

    Wśród nich znajduje się rowerek biegowy od jednej z najbardziej rozpoznawalnych już marek, które dosłownie niemal zalewają ulice. Widać to zwłaszcza podczas rowerowego maja, gdy parkingi rowerowe pod szkołami i przedszkolami wypełnione są po brzegi pojazdami różnego rodzaju.

    Woom 1 jest jednym z serii produktów Woom Original. Producent podaje zakres wzrostu dzieci, które będą w stanie korzystać z tego rowerka na przedział od 82 cm do 100 cm. Zmierzyliśmy jednak trochę bardziej wiarygodny wskaźnik, jakim jest przekrok. Tu wypada na 25,5 cm. Ma to o tyle znaczenie, że dzieci mają różną budowę ciała i gotowość, czy chociażby czasem dodatkową warstwę jak pieluszka, która może utrudniać komfortowe siedzenie na siodełku.

    Rower wywarł na nas bardzo pozytywne wrażenie. Jego proporcje powodują dużą stabilność, dzięki czemu nasza niespełna dwulatka bardzo chętnie wsiadała na niego podczas testów.

    W co wyposażony jest rowerek biegowy Woom 1?

    Chociaż wszystkie specyfikacje znajdziesz na stronie producenta (https://www.woombikes.pl/products/1) to myślę, że warto zwrócić uwagę na jeszcze kilka elementów.

    Opony, Schwalbe G-One Speed, super sprawdzą się do jazdy po mieście. Mają bardzo niski opór toczenia, więc do lokalnego parku czy na trasach do żłobka/przedszkola na pewno nie będą zniechęcać dziecka do jazdy. Koła 12″ są pompowane, ciśnieniem również dostosujesz komfort jazdy w zależności od terenu, po którym jeździcie. Przewagą kół dętkowych nad piankowymi jest lepsza chłonność mniejszych wstrząsów, co odrobinę rekompensuje brak amortyzacji w tak małych rowerkach dziecięcych.

    Rowerek biegowy Woom wyposażony jest również w ogranicznik skrętu, dzięki czemu, kierownica nie będzie dziecku uciekać przy niewielkich wahaniach ruchu, a jednocześnie wpływa pozytywnie na stabilizację jazdy.

    W tym rowerze podoba nam się także zaprojektowanie go z myślą o dzieciach. Zmniejszone chwyty o większej średnicy na zakończeniach pomoże uchronić dziecięce rączki przed zsunięciem się na bok np podczas wywrotki. Dodatkowo każdy, kto szedł z dwulatkiem na spacer wie, ile razy dziecko potrafi rzucić rowerkiem na bok. Dlatego wzmocnienie na bocznych częściach siodełka zapobiegnie szybkiemu uszkodzeniu się wierzchniego materiału. Pasek odblaskowy na oponach i wiele różnych elementów sprawia tylko, że mamy uczucie zwiększonego bezpieczeństwa naszego malucha na rowerze.

    Biegówka Woom wyposażona jest w jeszcze jeden charakterystyczny element. Tylny hamulec obręczowy to charakterystyczny zestaw złożony z zielonej klamki hamulca oraz zielonych klocków hamulcowych. Od początku uczy poprawnego odruchu hamowania w pierwszej kolejności tylnym hamulcem.

    Czy rowerek biegowy Woom 1 jest wart swojej ceny?

    Faktycznie jest to jedna z droższych biegówek. Uważam jednak, że producent w pełni przemyślał dostępne akcesoria takie jak dodatkowy podnóżek, dzwonek, stojak na rowerek, i jakże życiowa torba na rower, żeby rodzicowi łatwiej było przenieść rower, gdy dziecko zdecyduje się jednak na podróżowanie w wózku. Wyposażenie roweru i jego geometria z pewnością wzbudzi w wielu dzieciach zaufanie do samych siebie i chęć dalszego rozwoju. Odpowiadając na pytanie: tak, moim zdaniem to rowerek warty swojej ceny. To co jest również dosyć istotne przy zakupie sprzętu od Woom, to po okresie użytkowania można odsprzedać ten rowerek nadal w bardzo dobrej cenie. Możesz zatem potraktować zakup jako inwestycję w Wasz wspólny start rowerowych przygód.

    Rowerek biegowy Woom 1

    Rower przedstawiony w tym poście został bezpłatnie wypożyczony do testów ze sklepu rowerystylowe.pl.

    Na stronie rowerystylowe.pl znajdziesz dostępne aktualnie produkty Woom 1, które możesz zakupić z kodem rabatowym, w tym nowe kolory z palety poza Woom Original.

  • Jak ochronić dłonie przed mrozem na rowerze?

    Jak ochronić dłonie przed mrozem na rowerze?

    Jak już wiecie, jazda zimą nam nie straszna, co widać już było poprzedniej zimy w poście o lodowisku przed Pałacem Kultury i Nauki. Jednak coraz chłodniejsze poranki i niższe temperatury w dzień sprawiają, że dłonie porządnie potrafią zmarznąć. Postanowiliśmy więc zainwestować w dosyć niszowy produkt jakim są mufki rowerowe.

    Samo szukanie odpowiedniego produktu jest dosyć trudne. Różne nazewnictwo używane przez różnych producentów jedynie sprawia, że odnajdujesz tylko część oferty. Występują zazwyczaj pod nazwami: mufy rowerowe, mufki rowerowe, ocieplacze na kierownicę, ocieplacze rowerowe, rękawice rowerowe, a te występowały jako rękawiczki

    Te kupiliśmy z polecenia osoby, która korzysta z takich na swoim cargo. I chociaż nie ma specjalnych mufek na rowery cargo, to znaczenie ma kształt kierownicy rowerowej. Te świetnie będą się sprawować na rowerach miejskich, gdy pozycja jazdy jest wyprostowana, a kierownica wygięta lekko do tyłu.

    mufki rowerowe

    Co to za firma? Basil. Jest to producent wielu akcesoriów rowerowych w tym rożnego rodzaju sakw a nawet plecaków z możliwością montowania na bagażniku. Mufki montuje się na kierownicy za pomocą rzepów, dzięki temu są bardziej uniwersalne.

    Nasze wrażenia

    Jak się sprawują? Ogólnie liczyłam na trochę większy komfort ich używania niż rzeczywiście jest. Mufki pasują, generalnie są w porządku. Dobrze chronią przed lodowatym wiatrem i deszczem czy śniegiem, co tak naprawdę najbardziej pomaga w jeździe. W naszym Batusiu jest natomiast “dzwonek gigantyczny”, trochę jak oddzielny gatunek. Bardzo się z nim polubiliśmy, dlatego trochę mi smutno, że w mufkach zwyczajnie taki dzwonek już nie działa. To znaczy dzwoni, ale chyba nikt poza mną go nie słyszy.

    Rozmiar dzwonka w tym wypadku również powoduje, że mufka jest rozpychana bliżej środka kierownicy, nie chroni więc dłoni w całości przed mrozem. Jeżdżę jednak w jesiennych rękawiczkach, które robią resztę roboty.

    Materiał? Na plus to sztuczna skóra roślinna z jakiej wykonane są mufki. Od środka rękawice wyściełane są bardzo miłą tkaniną typu „owieczka”.

    mufki rowerowe

    Mufki czy rękawiczki

    Dlaczego wybraliśmy mufki a nie po prostu grubsze rękawiczki? Z tego samego powodu, dla którego mufki szyłam dla Zosi. Każda kolejna warstwa na dłoniach utrudnia odpowiednie manewrowanie i reagowanie odpowiednio szybko. Mi również bardzo zależy na wygodzie jazdy. A suche dłonie i stopy to dla mnie najważniejsze kryterium jeżdżenia rowerem w trudnych warunkach. W dodatku w naszym Urban Arrow Family jest przerzutka bezstopniowa, a jej manetka obraca się wokół chwytu, w jednych rękawiczkach cienkich jest ok, ale w grubszych albo w dwóch parach używanie jej jest już niewygodne.

    Podsumowując uważam, że mufki rowerowe to akcesorium przydatne i potrzebne dla każdego, kto chce komfortowo jeździć cały rok rowerem.

    Jeśli szukasz takiego modelu, to możesz go znaleźć, jak my, na Allegro.

    Tutaj link do rowerystylowe.pl. Używając w koszyku kodu afiliacyjnego „velorodzina” dostaniecie 5% rabatu.

    Dajcie znać, jak wy sobie radzicie zimą i marznącymi dłońmi.

  • Spacer w koronach drzew

    Spacer w koronach drzew

    Znasz książkę „Rok w lesie”? Jeśli tak, i wiesz, jak dużo czasu dzieci potrafią przy niej spędzić, to koniecznie musicie odwiedzić wspólnie Spacer w koronach drzew w Pomiechówku. To obowiązkowa pinezka dla fanów zwierząt.

    Ścieżka przyrodnicza dla dzieci oparta właśnie na tej książce znajduje się w samym środku Doliny Wkry. Dojazd jest banalnie prosty chociażby pociągiem, z którego można dojść na piechotę w kilka minut na miejsce. Same ścieżki maja nie więcej niż 1 km długości, wiec nawet i z małymi dziećmi spokojnie można pokonać tę trasę.

    Przez całą ścieżkę przechodzi się dosyć aktywnie. Platformy edukacyjne z ilustracjami z książki świetnie łącza element zabawy dla dzieci z pobieraniem wiedzy. Proste zadania, porównania czy pokazane przykłady na prawdziwych materiałach doskonale uzupełniają informacje zawarte w książce.

    Dodatkowo przy każdej z platform jest jakieś zadanie lub eksperyment do przeprowadzenia. Oczywiście nie jest to wszystko obowiązkowe, warto czerpać przyjemność z samej okolicy. Założę się jednak, że bobrowa karuzela nie tylko na nas wywarła ogromne zaskoczenie. Z początku niezbyt orientowaliśmy się w sposobie jej korzystnia, ponieważ w otoczeniu nie ma żadnej instrukcji obsługi. Udało się nam się skorzystać ostatecznie z tej atrakcji i Zosia była wniebowzięta. To na co trzeba uważać, to dziecko musi się bardzo mocno trzymać, ponieważ jest bardzo duże wychylenie w trakcie kręcenia i dodatkowo początkowo jest się dosyć wysoko.

    Ogromne wrażenie wywarły na mnie figury motyli. Wykonane są z dbałością o szczegóły takie jak futrzasty tułów. Okazało się jednak, że bardzo silne nasłonecznienie tej łąki i znaczna liczba odwiedzających spowodowały trwałe uszkodzenia niektórych konstrukcji.

    Na trasie spotkać można tez wiklinowe rzeźby, czy tunele podziemne zrobione specjalnie dla dzieci. Podczas naszej wizyty było bardzo ciepło, Zosia i Kornelka nie miały jednak problemu z przechodzeniem środkiem rur.

    Ciekawą atrakcją dla dzieci jest zdecydowanie mały strumyk, który powstaje dzięki pompie. Dalej płynie on przez kolo wodne, jest tez pompa ręczna i zapory, którymi można regulować przepływ wody. Tam spędziliśmy bardzo dużo czasu, a chodzenie po kamiennym dnie strumyka boso było ciekawym doświadczeniem dla dzieciaków (dla starych to jak kto lubi 😅).

    W pobliżu znajduje się tez wieża widokowa, na która można kupić bilet w pakiecie ze ścieżką w koronach drzew. Widok z góry obejmuje cały teren Doliny Wkry. To co przykuło tu moją uwagę (dzieci nie, bo one leciały tak szybko jak się da) to kolejne ciekawostki i modele np budek lęgowych na coraz wyższych piętrach wieży.

    W kasie na polanie można kupić rożnego rodzaju pamiątki czy zabawki tematyczne. My tradycyjnie wybraliśmy magnes na lodówkę (prace dzieci musza na czymś się trzymać), a oprócz tego papierową mapę ścieżki edukacyjnej z prostą grą planszową na odwrocie.

    Bardzo dużą zaletą tego konkretnego miejsca jest wielość atrakcji w okolicy. Plaża, spływy kajakowe, park linowy, wypasiony plac zabaw czy dmuchańce. Człowiek mógłby tam siedzieć od rana do wieczora i miałby co robić do samego końca.

    Zalety

    • Jedzenie: tak, w okolicy
    • Toalety: toi toi
    • wiek dzieci: 2-4, 5-7, 7+
    • Nasłonecznienie: czesc tak
    • Bilety: niska cena
    • Dużo atrakcji w okolicy
    • Na dworze
    • łatwy dojazd komunikacja miejska (pociąg z Warszawy plus krótki spacer)
  • Inca play

    Inca play

    This entry is part 4 of 4 in the series Place zabaw

    WSPA-NIA-ŁA zabawa!

    Nie wiem, ile z Was słyszało o tym miejscu. W czerwcu Zosia była zaproszona na zorganizowane urodzimy właśnie w tej sali zabaw, jednak ze względu na chorobę, impreza nas ominęła. Jednak recenzje i informacje zasięgnięte ze strony sprawiły, że niedługo potem tam pojechaliśmy.

    Sala zabaw jest inna niż wszystkie znane mi dotąd. Najbliżej nas są Fikołki, aczkolwiek Zosia nigdy nie czuła się tam komfortowo, a nierzadko organizowanych tam jest az 5 imprez urodzinowych jedne za drugimi. Po każdej wizycie córa była mocno przebodźcowana, co było trudne dla niej, ale też dla nas.

    Inca Play się wyróżnia.

    Kolorami, a w zasadzie ich ograniczeniem. Każdy taki małpi gaj, jaki odwiedzaliśmy, wybuchał barwami na każdym kroku. Wykończenie przestrzeni zwykle jest bardzo intensywne, co dodatkowo energetyzuje dzieci. W Inca Play kolory ograniczono do węższej palety, białe ściany świetnie wydobywają spokój zielonych i drewnianych dodatków jakie tam zastosowano. Małpi gaj jest trochę utrzymany w zieleniach i szarościach, z pojedynczo występującymi mocniejszymi kolorami.

    Muzyką. To znaczy jej brakiem. Nie jest idealnie cicho, sala zabaw jest wystawiona na przestrzeń otwartą centrum handlowego, w którym się znajduje, ale z głośników nie leci żaden dodatkowy bodziec dźwiękowy, poza komunikatami wydawanymi przez pracowników. Nam to bardzo się spodobało, już biegające i krzyczące dzieci stanowią niezłe wyzwanie przy próbach komunikacji z własnymi bąbelkami.

    Strefą malucha. Ta mnie zwabiła wizualnie po samej wizycie na stronie. Co zrobić, jestem podatna na taki styl. Jasna przestrzeń, duża i bardzo dobrze zorganizowana jest świetną odpowiedzią na potrzeby dzieci i ich rodziców. Po środku stanął domek na drzewie ze zjeżdżalnią i basenem kulkowym. Oprócz tego jest tam dużo innych atrakcji dla mniejszych dzieci, kilka tablic manipulacyjnych, klocki do motoryki dużej, sensoryczne tablice dla maluszków i wiele innych.

    Ukierunkowaniem na dziecko, wszędzie. Tego dowiedzieliśmy się już po wejściu na miejsce, ale okazuje się, że tam można z dzieckiem do 5 roku życia wchodzić na konstrukcję razem z nim. I to był dla nas strzał w 10, dzięki któremu Zosia wreszcie wybawiła się tak, jak nigdy. Moja obecność na górze pomogła też Kornelce, która czasami potrzebowała wsparcia. No dobra, tak szczerze to podjarałam się możliwością wejścia na górę równie mocno co dzieci, chociaż przyznam, że dzieci wymęczyły mnie po wsze czasy ganiając jak szalone po całym placu zabaw. Jakby nie patrzeć niższym stworzeniom łatwiej jest się poruszać po takiej konstrukcji.

    Zosia wreszcie wybawiła się jak nigdy

    Budowaniem poczucia bezpieczeństwa dzieci. Zosia zwykle boi się zjeżdżalni-rur. Przez to, że nie widzi rodziców ciężko jest jej się odważyć. A na tym placu, uwaga (to naprawdę SZTOS!), tego typu zjeżdżalnie są przezroczyste. Dzięki temu szybko przekonała się do zabawy do tego stopnia, że podjęła się nawet zjazdów na bardziej stromych rurach przeznaczonych dla starszych dzieci. W strefie malucha zjeżdżalnia prowadząca do basenu kulkowego również jest przezroczysta. Mimo to Kornelka nie zdecydowała się na zjazd, ona jest dzieckiem piasku i błota, a nie wysokości i prędkości.

    Topografią. Zwróciłam jeszcze uwagę na budowę tego toru przeszkód. Praktycznie z każdego miejsca dziecko widzi podłogę, i w żadnym punkcie nie jest otoczone konstrukcją dosłownie z każdej strony. Nasza Zosia w innych miejscach tego typu jak już przekonywała się do wejścia na górę, wybierała trasy wzdłuż krawędzi, a każdorazowe przejście wgłąb wzbudzało dodatkowy niepokój.

    Mini wesołym miasteczkiem. Tak naprawdę to 2 atrakcje ustawione na terenie Inca Play. Diabelski młyn i statek. W niemal dowolnym momencie można poprosić obsługę o uruchomienie maszyny, wówczas wraz z innymi uczestnikami można skorzystać z nich w (tak mi się wydaje) dowolnym wymiarze czasu.

    Przygodą. Tak, dla starszaków w całej tej przestrzeni ukryto kilka kryjówek z zadaniami i zagadkami. Utrzymane są w (naszym ulubionym) zwierzęcym motywie, a celem dzieci jest znalezienie ich wszystkich.

    Jedzeniem. Wreszcie to nie jest jakiś wybór pomiędzy tostami, goframi czy naleśnikami. Na miejscu jedzenie można zakupić w kawiarni, która oprócz standardowego menu ma też coś na obiad, typu pizza, wrapy. Jednak to co wzbudziło we mnie zainteresowanie to to, że mają też menu dla dzieci naprawdę malutkich, na przykład kaszka manna gotowana na miejscu.

    Światłem. W sali zabaw jest jasno, ale nie jaskrawo. Sporo światła wpada przez główną kopułę centrum handlowego, a dodatkowe doświetlenie jest w miejscach tego wymagających.

    Toaletami. To nie taka błaha zaleta. W wielu takich miejscach jest jedna toaleta dla chłopców i jedna dla dziewczynek, a w Inca Play jest po kilka, dla dorosłych też. Oczywiście sedesy w toaletach dziecięcych są mniejsze a umywalki niższe. Nasza 3-latka nie miała problemu z myciem rąk. Miła odmiana w porównaniu do łazienek, w których jedyne co jest dla dzieci to podest pod umywalką i czasem w toalecie.

    O rety, dużo tych zalet. Naprawdę zakochaliśmy się w tej sali zabaw, tym bardziej, że trafiłyśmy na dzień bez grup zorganizowanych.

    A czy są jakieś wady? Cena takiej imprezy nie należy do najniższych. My zdecydowaliśmy się na wizytę całodzienną, więc nie zapłaciłam jakoś mało. Na pewno atrakcyjne jest to, że można kupić bilet na 30 minut; 1, 2 albo 3 godzin. Zniżki są też dla dzieci do 2 roku życia, a maluszki poniżej roku w część dni wchodzą bezpłatnie. Dodatkowo honorują “Kartę Dużej Rodziny”, dając zniżkę na niektóre pakiety.

    Lokalizacja. To bardziej wada lokalizacji samego centrum handlowego. W zasadzie najgorszy przypadek to jazda z wózkiem komunikacją miejską od strony centrum, ze względu na konieczność korzystania z wind w przejściu podziemnych pod Alejami Jerozolimskimi.

    I tak serio, więcej wad nie widzę. Sala idealna. Świetnie sprzyja dzieciom w spektrum czy z różnymi trudnościami, chociażby sensorycznymi.

    Wskazówki

    • Pora roku: dowolna
    • Pogoda: dowolna
    • Toalety: tak
    • Jedzenie: na miejscu
    • Inne: warto mieć swoje skarpetki na zmianę, inaczej trzeba zakupić na miejscu.
    • Czas dojazdu z Dworca Centralnego:
      • 🚲 – 20 minut
      • 🚌 – 25 minut

    Ocena placu zabaw: 9/10

  • Folwark Bródno

    Folwark Bródno

    Przeglądając na mapie ostatnio pokonywane trasy, a zwłaszcza okolice, w których bywamy rzadko, znalazłam takie jedno ciekawe miejsce. Folwark Bródno.

    Miejsce bardzo niepozorne, choć dzieci zostały oczarowane . Po zakupie biletów dostaje się papierowy kubek z warzywami do karmienia zwierzęcych mieszkańców folwarku. A spotkać można tu nie lada towarzyszy. Kury ozdobne, kaczki, gęsi, indory, króliki, kozy, owce (nie musieliśmy jechać na południe Polski żeby zobaczyć owce!), osiołki, kucyki czy nawet krowę.

    Na miejscu zaczęłam zastanawiać się skąd te zwierzęta tam się w ogóle wzięły. Wybiegi są o ograniczonej powierzchni, akurat jak my byliśmy to nie było zbyt czysto, ale nic nie śmierdziało. Warunki życia powiedziałabym takie średnie. Zapytałam o to pana, który aktualnie był jedyną dostępną osobą z personelu. Okazało się, że wszystkie te zwierzęta były w jakiś sposób uratowane, albo oddane by spokojnie przeżyły swoje ostatnie lata. Bardzo się zdziwiłam, gdy dowiedziałam się, że znajdujące się tam kaczki zostały oddane przez jedną mieszkankę, gdy trochę za bardzo zaczęły śmierdzieć jej na balkonie. (Kto trzyma w środku miasta kaczki na balkonie. W bloku!? ) W pierwszej chwili przyszedł mi na myśl Ptasi Azyl (Ośrodek Rehabilitacji Krajowych Ptaków Chronionych „Ptasi Azyl”), który zapewnia opiekę różnym ptakom z interwencji. Te dwa miejsca są na pewien sposób do siebie podobne. I niezbyt się myliłam chyba.

    Pan poinformował mnie też o tym, że do chorych zwierząt, które tam przebywają, np. do krowy, raz w tygodniu przychodzi weterynarz. Odpowiednią opiekę zwierzaki mają więc zapewnioną.

    Gdybym miała wybrać najważniejszy punkt tej wizyty, to zdecydowanie było to karmienie owiec. Bardzo chętnie podchodziły i zjadały listki. (Na płocie wisiała kartka z prośbą o niedokarmianie zwierząt, jednak obecny tam pan, powiedział, że trochę gałązek możemy dać im do zjedzenia.) Szły za dziewczynkami jak za pasterkami, a Zosia i Kornelka wzięły sobie chyba za misję, nakarmić każdą z nich.

    Czy wybrałabym się tam z dziećmi ponownie? Myślę, że tak, zwłaszcza gdyby dłuższy czas nie miały kontaktu ze zwierzętami.

    Wskazówki

    • Jedzenie: brak
    • Toalety: brak
    • Kiedy zwiedzać: weekendy
    • Czas zwiedzania: 15-60 minut (zależnie od stopnia zaangażowania dzieci)
    • atrakcje dodatkowe: stadnina koni
    • Czas dojazdu z Dworca Centralnego:
      • 🚲 – 40 minut
      • 🚌 – 40 minut